Jak chronić się przed oszustwami internetowymi

Jak chronić się przed oszustwami internetowymi

Share this article

Send it to a friend or pass it on.

X Facebook WhatsApp Telegram Reddit LinkedIn Email

Internet jest dziś pełen portali randkowych i komunikatorów, które pozwalają nawiązać kontakt z nieznajomymi. Głoszą otwartość i różnorodność, i rzeczywiście zbliżają ludzi do siebie — czasem aż do miłości. Niestety otworzyły też drogę użytkownikom o złych zamiarach, którzy bez wahania wykorzystują je, by zwabić i osaczyć innych.

Zebraliśmy tu najczęstsze oszustwa internetowe i sposoby, żeby w nie nie wpaść.

Oszustwa uczuciowe

Należą dziś do najpowszechniejszych. Opierają się najczęściej na kradzieży tożsamości i stoją za nimi zorganizowane siatki działające praktycznie z całego świata. Oszustwo uczuciowe polega w istocie na wykorzystaniu twoich słabości psychicznych, żeby zamigotać ci przed oczami wizją pełnego namiętności życia uczuciowego.

Jedna rzecz wymaga wyjaśnienia od razu, bo od niej zależy cała reszta: narodowość, akcent ani poziom języka twojego rozmówcy nie mówią nic o jego uczciwości. Szukanie oszusta po takich sygnałach oznacza podejrzewanie ludzi całkowicie uczciwych i przepuszczanie tych najlepiej zorganizowanych — a ci piszą znakomicie. Oszustwo zdradzają zachowania, takie same niezależnie od pochodzenia: przyspieszenie uczuciowe, uparta odmowa włączenia kamery, prośba o pieniądze.

Zwodnicze podejście

Zwykle kontaktuje się z tobą konto stworzone od zera na portalu randkowym albo w mediach społecznościowych. Chodzi o to, żebyś nabrał zaufania, a przez to stał się podatny. W ruch idzie wszystko, byle nie wzbudzić podejrzeń: zdjęcia z codzienności rzekomej ukochanej, długie nocne rozmowy.

Nawet jeśli to cię nie zaniepokoi, pewne znaki nie mylą. Prędzej czy później zechcesz zobaczyć osobę po drugiej stronie ekranu. Wtedy zaczyna się seria wymówek, jedna mniej wiarygodna od drugiej, byle uniknąć umówionego spotkania. To jeden z sygnałów, że możesz być ofiarą oszustwa uczuciowego.

Scenariusze grające na współczuciu

To jednak może nie wystarczyć, by potwierdzić podejrzenia. Kiedy — wciąż nie widziawszy rozmówcy na oczy — zaczynasz dostawać prośby o pieniądze pod różnymi pretekstami, czas się zastanowić. Fałszywych powodów jest bez liku: chorzy rodzice, kłopoty zawodowe, nagła podróż. Wszystkie służą temu, by wzbudzić współczucie i skłonić cię do spełnienia prośby. Uczucia robią swoje: tracisz obiektywizm i kieruje tobą chęć pomocy „bratniej duszy”.

Szantaż z kamerką

Niektórzy oszuści idą dalej i namawiają cię, byś odsłonił intymność i postawił się w kompromitującej sytuacji. Pikantne zabawy przed kamerką, wymiana zdjęć — wszystko jest dobre, byle zdobyć niepodważalny środek nacisku. Potem żądają okupu za to, żeby twoje zdjęcia i filmy nie trafiły do sieci. To zjawisko, zwane sekstorsją, jest jedną z najpodlejszych odmian oszustwa uczuciowego. Kiedy zajdzie tak daleko, bardzo trudno wyjść z tego bez pomocy służb.

Co robić w obliczu takich ataków?

Wybieraj kanały takie jak Mad2Moi, żeby w ogóle nie znaleźć się w takiej sytuacji. W odróżnieniu od większości platform randkowych mamy procedury bezpieczeństwa ograniczające ryzyko, a nad platformą czuwa zespół korzystający z najnowszych technologii. Poza ochroną twoich danych Mad2Moi filtruje kontakty: algorytm porządkuje profile, żeby wyłonić osoby, które najprawdopodobniej do ciebie pasują.

Poza tym konto założone po to, by oszukiwać, zdradza się zwykle w samej rozmowie. Wiadomości otwierające krążą od ofiary do ofiary: wklej swoją w wyszukiwarkę, a czasem znajdziesz ją słowo w słowo na forach pomocowych. Szczegóły z kolei nie wytrzymują próby czasu — zawód, miasto czy wiek dziecka niepostrzeżenie zmieniają się z wiadomości na wiadomość. A ton zmienia się w chwili, gdy pojawia się temat pieniędzy, jakby ktoś inny przejął klawiaturę. Inna metoda to sprawdzenie autentyczności zdjęcia profilowego: zapisz je i wklej do wyszukiwarki obrazem. Jeśli to samo zdjęcie pojawia się w wielu różnych wynikach, tożsamość jest prawdopodobnie skradziona albo zmyślona.

Na tym etapie zastanów się nad prośbami rozmówcy, zanim je spełnisz. To znaczy: nie udostępniaj żadnych danych bankowych ani intymnych zdjęć i filmów osobie, z którą nie łączy cię żadna relacja poza siecią. Zjawisko jest globalne — siatki przenoszą się w ślad za jurysdykcjami i działają dziś ze wszystkich kontynentów, także z Europy. Postawienie sobie pewnych granic w sieci nie jest więc przesadą.

oszustwa internetowe
Oszustwa internetowe

Oszustwo na zaliczkę

Oszustwo na zaliczkę to jedna z najstarszych sztuczek w repertuarze: jego ślady sięgają XIX wieku, kiedy funkcjonowało jako „list hiszpańskiego więźnia” — uwięziony szlachcic obiecywał fortunę temu, kto sfinansuje jego ucieczkę. Poczta elektroniczna dała mu po prostu zasięg globalny, a praktykuje się je dziś na wszystkich kontynentach. Opiera się głównie na wzbudzaniu współczucia u ofiar, co czyni z niego wyjątkowo podłą odmianę oszustwa uczuciowego.

Starannie przygotowane scenariusze

W tym oszustwie przestępcy próbują za wszelką cenę wzbudzić litość albo stworzyć wrażenie potrzeby, żeby popchnąć cię do „udzielenia pomocy”. Tworzą w tym celu rozmaite profile na portalach randkowych. Jednym z najczęstszych jest bogaty spadkobierca, który wymyśla najbardziej nieprawdopodobną historię, żeby uzasadnić, dlaczego musi przetransferować swoją fortunę i tym samym ją ocalić. Dla lepszej zachęty obiecuje ci część środków, gdy tylko przelew dojdzie do skutku.

Sztuczka polega na tym, że musisz ponieść liczne opłaty, żeby transfer się powiódł. Rzecz jasna, wszystkie są zmyślone. Tak właśnie stopniowo cię obdzierają. Dla dopełnienia niegodziwości oszuści proszą jeszcze o różne dokumenty. Z jednej strony uwiarygodnia to oszustwo, z drugiej — daje im narzędzia na kolejne ofiary.

Żeby zwiększyć skuteczność, oszuści stworzyli też profil zamożnej ekspatriantki, uwięzionej z dala od domu przez spadek albo spór z bankiem. Nawiązuje z tobą kontakt (fałszywe zdjęcia, fałszywa kamerka) i w toku rozmów wyjawia zamiar przekazania części majątku organizacji humanitarnej. Kobieca postać i szlachetny cel mają uśpić twoją czujność.

Przede wszystkim nieufność

Oszustwo na zaliczkę odbywa się najczęściej przez częste maile albo rozmowy na portalach randkowych. Pamiętaj: nawet jeśli historia rozmówcy brzmi czasem wiarygodnie, to za mało. Najlepszą ochroną jest nieufność wobec absolutnie każdej informacji przekazanej przez osobę, której nie znasz.

Jeśli na dodatek nie da się z nią spotkać, lepiej zerwać kontakt. Zwróć też uwagę na pewne szczegóły. Niespójności między kolejnymi wiadomościami — imię, data, kwota, które przestają się zgadzać — mówią znacznie więcej niż błąd ortograficzny, który zdarza się także ludziom uczciwym, a którego zawodowe siatki już nie popełniają.

Innym prostym zabezpieczeniem jest zwracanie uwagi na adresy e-mail. W oszustwie na zaliczkę prowadzonym mailowo przestępcy dbają o to, żeby adres nadawcy różnił się od faktycznie używanego. Czasem korzystają też z VPN. Kiedy jednak użyjesz funkcji „odpowiedz”, twój program pocztowy zwykle pokaże prawdziwy adres. Tak czy inaczej: jeśli adres nadawcy i adres odpowiedzi się różnią, nie ma po co kontynuować rozmowy.

oszustwa internetowe banknoty
Oszustwa internetowe

Oszustwo na organizację charytatywną

Dla tych siatek każda okazja jest dobra, żeby cię wykorzystać. W czasie klęsk i katastrof naturalnych szukają więc nowych sposobów, by cię złapać. Jednym z najczęstszych jest oszustwo na organizację charytatywną. Wykorzystuje ludzką skłonność do pomagania bliźnim, gdy wydarzy się nieszczęście o poważnych skutkach.

Oszuści tworzą w tym celu fałszywe strony mające służyć jako miejsce zbiórki na rzecz poszkodowanej społeczności. Link do takiej strony przychodzi z mailem starannie napisanym tak, by poruszyć twoją wrażliwość. Jeśli dasz się złapać, oddasz pieniądze z własnej woli — tyle że nigdy nie trafią do ofiar.

Tego rodzaju oszustwa pozwalają zwykle zebrać imponujące sumy. Nawet jeśli naprawdę chcesz pomóc, zachowaj czujność. Kiedy dostaniesz taki link mailem, nie śpiesz się z wpłatą. Otwórz stronę z wyszukiwarki (a nie z maila), wpisując jej nazwę, i sprawdź kilka rzeczy.

Jeśli strona należy do organizacji charytatywnej, to absolutne minimum, żeby była zabezpieczona. Upewnij się więc, że przed nazwą w adresie widnieje HTTPS poprzedzony ikoną kłódki. Jeśli nie — za żadne skarby nie wpisuj tam danych karty, żeby przekazać darowiznę.

Poza tym prawdziwa organizacja charytatywna nie ogranicza się do jednej strony poświęconej wpłatom. Zwróć uwagę na szczegóły: rzetelna organizacja dokłada do swojej witryny osobną stronę zbiórki, z której da się dotrzeć do informacji o samej strukturze — jej powstaniu, celu, działaniach i danych rejestrowych. Gdy natomiast masz przed sobą jedną jedyną stronę, która chce tylko twojej wpłaty, najlepszą ochroną jest powstrzymanie się.

Share this article

Send it to a friend or pass it on.

X Facebook WhatsApp Telegram Reddit LinkedIn Email
Discussion

Ce que la communauté en dit

Rejoindre la conversation

Visible immédiatement. Modération a posteriori. Email privé, jamais publié.